Znasz to uczucie? Wiesz, że ta relacja Cię wyczerpuje, a jednak znów odbierasz telefon. Wiesz, że praca po nocach odbiera Ci zdrowie, a mimo to kolejny raz mówisz „tak” na dodatkowe zadanie. Wiesz, że alkohol, jedzenie, scrollowanie telefonu czy zakupy nie rozwiązują tego, co Cię boli, a jednak sięgasz po nie w trudnej chwili. Zwykle pojawia się wtedy dodatkowy ciężar: wstyd i samokrytyka. „Skoro to wiem, to dlaczego robię coś, co mi szkodzi? Dlaczego nie potrafię tego zmienić? Co jest ze mną nie tak?” Nic nie jest z Tobą „nie tak”. To, co opisujesz, jest jednym z najczęstszych doświadczeń, z jakimi ludzie przychodzą do psychoterapii. I ma swoje powody, choć nie zawsze widać je na pierwszy rzut oka.
Wiedzieć to nie to samo, co czuć
Pierwsza ważna rzecz: istnieje różnica między zrozumieniem czegoś umysłem a przeżywaniem tego całą sobą. Możesz doskonale wiedzieć, że wzorzec, w którym tkwisz, jest dla Ciebie szkodliwy, i nadal nie mieć do niego emocjonalnego dostępu ani realnego wpływu na własne reakcje. Nasze zachowania w dużej mierze nie są sterowane przez racjonalne wnioski. Kierują nimi emocje, wcześniejsze doświadczenia i schematy, które powstały dawno temu, często zanim nauczyliśmy się o nich myśleć. Dlatego rady w stylu „weź się w garść”, „po prostu przestań” albo „pomyśl pozytywnie” zwykle nie działają. Dotykają tylko warstwy świadomej, a to, co napędza powtarzanie, leży głębiej.
To, co szkodzi, często kiedyś pomagało
W podejściu psychodynamicznym zakładamy, że zachowania, które dziś nas ranią, kiedyś miały sens. Były sposobem na przetrwanie, na poradzenie sobie z lękiem, samotnością albo poczuciem zagrożenia. Dziecko, które nauczyło się, że bezpiecznie jest być cicho i nie sprawiać kłopotu, może jako dorosła osoba nie umieć postawić granicy, mimo że wie, że powinna. Ktoś, kto dorastał w domu pełnym napięcia, może nieświadomie szukać relacji pełnych dramatu, bo spokój wydaje mu się obcy, a nawet podejrzany. Ktoś, kto od małego musiał radzić sobie sam, może nadmiernie pracować i nie prosić o pomoc, bo to dawało mu poczucie kontroli. Te strategie działały. Problem w tym, że umysł nie zawsze „wie”, że sytuacja się zmieniła. Dorosły człowiek nadal używa dawnych rozwiązań, choć okoliczności są już inne, a koszty zaczynają przewyższać korzyści.
Zysk ukryty za cierpieniem
Choć brzmi to paradoksalnie, nawet zachowania, które nam szkodzą, często coś nam dają. Może to być chwilowa ulga w napięciu, poczucie znajomości („przynajmniej wiem, czego się spodziewać”), uniknięcie trudnej rozmowy albo konfrontacji z własnymi uczuciami, poczucie kontroli, a czasem nawet uwaga i troska innych osób. Dlatego zmiana nie polega tylko na „rezygnacji” z czegoś. Bywa, że oznacza utratę czegoś, co, choć kosztowne, pełniło ważną funkcję. Część nas chce się zmienić, a część boi się tego, co mogłoby się pojawić, gdyby ta strategia przestała działać. Ten wewnętrzny konflikt nazywamy ambiwalencją i jest on całkowicie ludzki.
Powtarzanie jako próba „naprawienia” przeszłości
Psychoterapeuci od dawna obserwują zjawisko, które nazywamy przymusem powtarzania. Wiele osób nieświadomie wraca do sytuacji przypominających te, które były dla nich bolesne, na przykład wybiera podobnych partnerów, wchodzi w te same układy w pracy, odtwarza znajome role w rodzinie. Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że w głębi psychiki tkwi nadzieja, że tym razem uda się doprowadzić sprawę do lepszego zakończenia. Jakbyśmy podświadomie próbowali „dokończyć” coś, co kiedyś nie miało szans się zakończyć dobrze. Niestety, bez zrozumienia, co naprawdę się dzieje, zwykle kończy się to kolejnym rozczarowaniem i przekonaniem: „ze mną zawsze tak jest”.
Dlaczego samo postanowienie nie wystarcza?
Jeśli próbowałeś lub próbowałaś zmienić coś siłą woli i wracałeś do dawnych zachowań, prawdopodobnie zderzyłeś się z jedną z tych przeszkód:
- Lęk przed nieznanym. To, co znane, nawet jeśli niekorzystne, jest przewidywalne. Zmiana oznacza wejście w obszar, w którym nie wiemy, jak się zachować, i nie mamy pewności, czy sobie poradzimy.
- Poczucie winy i wstyd. Samokrytyka („jestem beznadziejny”, „znowu to zrobiłam”) nie motywuje do zmiany, tylko zwiększa napięcie, a napięcie często prowadzi z powrotem do tego samego zachowania, które przynosi doraźną ulgę.
- Nieświadome przekonania o sobie. Jeśli głęboko w środku wierzysz, że nie zasługujesz na dobre traktowanie, łatwiej będzie Ci wracać do relacji czy sytuacji, które to przekonanie potwierdzają.
- Mechanizmy obronne. Psychika chroni nas przed zbyt bolesnymi treściami, na przykład poprzez wypieranie, racjonalizowanie czy bagatelizowanie. Dzięki nim nie zawsze widzimy, co się dzieje, albo widzimy, ale bez emocji, które pozwoliłyby to naprawdę zmienić.
Co może pomóc
Dobra wiadomość jest taka, że te wzorce da się zrozumieć, a wraz ze zrozumieniem pojawia się możliwość zmiany. Nie dzieje się to jednak w jeden dzień ani na drodze samych postanowień. Zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać, warto zadać sobie kilka pytań, najlepiej bez oceniania siebie:
- Co dzieje się we mnie tuż przed tym, jak wracam do tego zachowania? Jakie emocje mu towarzyszą?
- Czego unikam, gdy to robię?
- Co zyskuję, choćby na chwilę?
- Co by się stało, gdybym tego nie zrobił lub nie zrobiła? Czego bym się obawiał lub obawiała?
- Czy to zachowanie lub sytuacja przypomina mi coś ze znanych mi wcześniejszych doświadczeń?
Czasem już sama ciekawość zamiast krytyki potrafi zmienić sposób, w jaki patrzymy na siebie.
Rola psychoterapii
W psychoterapii psychodynamicznej nie chodzi o to, żeby dostać gotową instrukcję, co zmienić. Wspólnie odkrywamy, co stoi za trudnością: jakie lęki, potrzeby i doświadczenia ją podtrzymują. Ważna jest tu sama relacja terapeutyczna. To w niej często na nowo pojawiają się dawne schematy, które można zauważyć, nazwać i przeżyć inaczej niż dotąd, w bezpiecznych warunkach. Zmiana, która wynika z takiego zrozumienia, nie jest wymuszona. Nie wymaga ciągłej walki ze sobą, bo zmienia się to, co leży u podstaw zachowania, a nie tylko jego widoczna część. Jeśli zastanawiasz się, jak wygląda pierwszy kontakt z terapeutą, przeczytaj artykuł o pierwszym spotkaniu i konsultacjach. Więcej o zasadach współpracy znajdziesz też w tekście o kontrakcie terapeutycznym.
Na koniec
To, że wiesz, iż coś Ci nie służy, jest cennym punktem wyjścia. Oznacza, że część Ciebie już dostrzega, że mogłoby być inaczej. Powtarzanie tego, co szkodzi, nie jest oznaką słabości ani braku charakteru. To często znak, że dawna strategia przetrwania nadal działa, choć już nie jest Ci potrzebna. Nie musisz mierzyć się z tym sam ani sama. Jeśli czujesz, że utknąłeś lub utknęłaś w czymś, co Cię wyczerpuje, zapraszam do kontaktu. Pracuję w Gdańsku oraz online.



